Głos Karmelu
Spojrzenie Pana i nasze
nawrócenie
o. Rafał Myszkowski OCD
U
Boga patrzeć, to kochać i obdarzać miłosierdziem, mówi św. Jan od Krzyża (Pieśń
Duchowa 19,6; 31,8), a u człowieka?... U człowieka patrzeć, to często
obserwować na chłodno, niekiedy nawet odzierać z godności, wyśmiewać lub
praktykować rolę absolutnego władcy spoza szklanego ekranu.
Ludzkie
postaci odarte z wnętrza i prezentujące się przed naszymi oczyma na ekranie
telewizora lub komputera przyzwyczajają nas niebezpiecznie do płaskiego
patrzenia na realne osoby towarzyszące nam z całym bogactwem swojego
wewnętrznego świata w naszej codzienności.
U
Boga patrzeć to kochać i obdarzać miłosierdziem. Jego spojrzenie nigdy
nie jest obojętne. Jest zawsze zaangażowane, wypatrujące człowieka. Jezus,
przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego,
Andrzeja... idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza i brata jego,
Jana..., ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej... (Mk
1, 16; 19; 2, 14). Łatwo jest nam zrozumieć, że z życzliwością patrzy na
prostych rybaków, czy jednak nas nie dziwi, że nie ma dla jego spojrzenia
przeszkody, gdy dociera do Lewiego w komorze celnej, gdzie niesprawiedliwy
poborca siedzi skupiony nad swym zyskiem?
Spojrzenie
Jezusa ogarnie jeszcze wielu innych. Ogarnie na przykład św. Pawła, który, jak
to bez ogródek określił św. Łukasz, siał grozę i dyszał żądzą zabijania
uczniów Pańskich (Dz 9, 1). Jego spojrzenie przenika nawet przez ohydna
kurtynę zdrady i pobudza do łez najtwardsze skały ludzkich serc (por. Łk 22,
61). Nie miej, więc, wątpliwości, że spojrzenie Jezusa przemieni także i
ciebie...
U
Boga patrzeć, to kochać.... Spojrzenie Jezusa wyznacza w naszym życiu
kolejne etapy dorastania do ewangelicznej miłości. Chociaż możemy snuć
rozważania o nawróceniu, to jednak siła tej przemiany, którą ono oznacza nie
pochodzi z nas samych. Jej źródłem jest miłość Boga. W momencie duchowego
spotkania naszych oczu ze spojrzeniem Jezusa, dokonuje się „wywrócenie na lewą
stronę” wszystkich naszych teorii. Jezus nie pcha nas wcale w górnolotne
uniesienia, ale otwiera nasze oczy na dobro będące w zasięgu naszych rąk.
Przemienia nas miłością agape: zstępującą w konkrety życia, a nie
katapultującą nas poza rzeczywistość.
Liturgicznie już jesteśmy nawróceni. Wraz z całym Kościołem wypowiadamy słowa,
które są całkowicie wywrotowe: Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy
Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale. Te słowa są
szalone i dlatego je lubię. Dziwię się, że wraz z wieloma innymi żyję jeszcze
ich odwrotnością, ale bardzo chciałbym do nich dorosnąć i nawrócić się na ich
pełną treść.
Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu.... Odwrotnością tych słów jest
„straszenie” Panem Bogiem. Poza liturgią my często nie głosimy śmierci naszego
Pana Jezusa Chrystusa. Głosimy Go tak, jak wyobrażał sobie św. Piotr, gdy chciał
Mu wyperswadować szalone słowa o Krzyżu. „Taaak, mój Chrystus was osądzi!” –
myślimy, gdy niepokorny świat uderza w nas osobiście, albo w ludzi Kościoła.
Dopiero, gdy spotkamy Jezusa, jak ten sam św. Piotr, Jezusa idącego, by dać się
jeszcze raz ukrzyżować ze swoimi braćmi, wtedy dopiero nasza „propaganda”
przemienia się w prawdziwą Ewangelię... Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu....
Dopiero na Krzyżu zostało całkowicie zniweczone kłamstwo szatana. Oddemonizowany
Bóg, wiszący pomiędzy łotrami, takimi jak ja... i ty.
Wyznajemy Twoje Zmartwychwstanie. Głoszenie oznacza przekaz, najczęściej
w słowach, przekaz prawdy, tak jak ją rozumiemy. Wyznawanie jest związane z
życiem, z postępowaniem. My często głosimy Jezusa, jak bohatera filmu z happy
endem, który na końcu i tak wychodzi cało nawet z wybuchu bomby atomowej, bo
się okazało, że przypadkiem miał na sobie kilkumetrowej grubości ołowiany
kaftan. Wyznajemy jednak Jezusa jakby był martwy. Głosimy żywego, bo tak się
nauczyliśmy, ale wyznajemy martwego, bo... „takie jest życie”, czytaj: „nie da
się żyć według przykazań, według Ewangelii, bo nikt tak nie żyje. Nie da się żyć
w czystości, nie da się nie myśleć tylko o pieniądzach, nie da się iść w
niedzielę do kościoła, gdy się cały tydzień harowało” itp. itd. Wyznajemy
Twoje zmartwychwstanie. Jego życie odnajdujemy tam, gdzie kończą się nasze
pewności. Cudowne jest życie paschalne dziecka Bożego wyznającego Jezusa,
żyjącego Jezusem, który zwyciężył śmierć grzechu.
I
oczekujemy Twego przyjścia w chwale. Jeśli chlubię się Jezusem, który
przeszedł przez śmierć i zmartwychwstał, jeśli z Nim codziennie zmartwychwstaję
z mojego grzechu, z mojego przerażenia, z mojej izolacji itp., to nie mogę nie
wypatrywać z radością Jego przyjścia. Gdy jednak moje życie jest wyznaniem
martwego Boga, to słowa o Jego przyjściu tchną trupim zapachem przerażenia.
U Boga
patrzeć, to kochać i obdarzać miłosierdziem. Ja wiem, Wybawca mój żyje!
(Hi 19, 25). Nawrócenie możliwe jest tylko, gdy napotkamy wzrok
Zmartwychwstałego i zobaczymy Jego chwalebne rany. Może przedsionkiem nawrócenia
jest nasza tęsknota, pragnienie by umieć bardziej kochać? Pocieszające są słowa
św. Jana od Krzyża ukazujące Boga jako Oblubieńca, którego skarga duszy
tęskniącej dotyka w same źrenice oczu. Jak mówi nasz święty mistyk:
Oblubieniec dusz nie może patrzeć długo na ich cierpienie w osamotnieniu (Pieśń
Duchowa 11, 1). Nie jesteśmy wstanie zaaranżować tej chwili, gdy wzrokiem
naszej duszy napotkamy wreszcie Jego spojrzenie, ale możemy być czujni. Tak
ważne jest, by w chwili spotkania odpowiedzieć odważnie. Dlatego muszę uważać,
by moje spojrzenie nie było „szklane” tzn. bezmyślne i bezduszne. Przenoszę,
więc, wzrok z ekranu na żywe osoby. Może ich oczami patrzy na mnie Jezus?
Napełniam swe spojrzenie kolorami przyrody, bo jak mówi św. Jan od Krzyża o
stworzeniach, Bóg przyodziewa je swym spojrzeniem w piękno i napełnia weselem
cały świat i niebiosa (Pieśń Duchowa 6,1). Może, więc, w nich
napotkam Jego wzrok?
Przede
wszystkim, wraz ze wspólnotą Kościoła, szybko wstaję po Przeistoczeniu w czasie
Eucharystii, gdy Jezus zstępuje na ołtarz i zaprasza do uczestnictwa w Jego
śmierci, bym mógł zmartwychwstać i żyć Jego życiem. Kiedy już stoję, patrzę na
Jego uniżenie w Eucharystycznym Chlebie, a wiedząc, że i On na mnie patrzy,
odpowiadam na tę tajemnicę wiary wraz z całym Kościołem: Głosimy śmierć
Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia
w chwale!!!
„Głos Karmelu” (1/2007)
• inne
publikacje "Głosu Karmelu"
Opublikowane za zgodą

• Głos Karmelu |